blekmurka blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 10.2003

    What can I do to make you love me? Love me… love me….

    .. I wszyscy sie chcą przytulić. Dlaczego nikt tego nie zrobi? A mi bardzo smutno, nudno, źle. Dość.
    Oni idą, oni mają, oni są, kochają. A mnie tak trudno przyjąć do wiadomości, że to oni, ja nie mogę. Mnie tu nie powinno być. Nawet prosiak zajęty niuchaniem. Blekmusi swojej niuchać nie chce. Przynajmiej tak czuję. Nikt nie chce pogłaskać; jak zwierzątka, pobawić łapkami. Mój Bleki to ma dobrze. Jego też kocham. On też o tym nie wie…
    …A to wszystko się kręci. Pokreciło. Nie radzę sobie. Nie cieszy mnie nawet Blackmore’s Night. Uciekam na moment od siebie. Słucham The Corrs… Szukam prostych prawd. Otwieram się na prostotę, która zawsze mnie śmieszyła. Próbuję w ten sposób wyjść z tej zakręconej rzeczywistości. Może odnajdę jakąś normalność i nie dobiję się całkiem. Jeszcze mam nadzieję. Jeszcze coś mnie trzyma i mówi, że jeśli jest źle, to może być też dobrze… Najgorsza dla mnie jest terażniejszość. Nie umiem nią kierować. Proszę, dajcie mi siłę bym się nauczyła. Potrafię żyć przeszłością. Karmić sie wspomnieniami. Potrafię żyć przyszłością… Marzyć i pocieszać się. Ale nie umiem chwytać dnia dzisiejszego. Marnuję czas, siebie. Niedługo nawet wspomnienia będą czarne, puste.
    Zgubiłam kiedyś coś. Nie wiem dokładnie kiedy. To był moment. Jedni go dostrzegli, ale mi o ty nie powiedzeli. Ja nie zobaczyłam. Teraz dopiero widzę, ale cóż z tego. Za późno. Już nie umiem nic z tym zrobić. Pozostaję ślepa. Już nie mogę odzyskać przeszłości.
    Czasem mi sie wydaje że mnie ktoś trochę rozumie. Ale mi się za dużo rzeczy zdaje, a „jedyne co wiem to to, że nic nie wiem”. Przepraszam że mnie nie rozumiecie.

    Do Kogoś: …a kiedyś ktoś mi powiedział cichutko na uszko, że mnie kocha… Nie krzycz. Nie lubię krzyku. Nie wierzę w krzyk…
    Do Kogoś innego: spraw żeby to było prawdą, albo zostaw w spokoju i odejdź…
    Do Ciebie: jak długo mogę czekać… Czas sie skończy i nie wróci. Powiedz coś. Nie wiem czy walczyć jeszcze.
    DO Was: myślicie że umiem się uśmiechnąć?

    To może dzisiaj tak parę słów tytułem wstępu… :)

    Przede wszystkim to witam :) tych, którym zdarzy się zabłądzić na ten blog. Mam nadzieję że spodoba się wam w mojej blekmurkowej krainie, którą nieustannie roświetla swym blaskiem fioletowy ksieżyc… (a jak ktoś nie lubi fioletu… to nie czytać dalej i zmiatać stąd w trybie natychmiastowym ;P…

    Pomysł prowadzenia bloga już dawno we mnie się zrodził. Zawsze jednak coś odciągało chwilę jego założenia. heh, no i naaareszcie się za to wzięłam ;)… Nie jestem w stanie przewidzieć jak często będzie pojawiać się tu coś nowego. Z moim natchnieniem do tworzenia czegokolwiek to jest różnie… Ale postaram się żeby było ciekawie… i maksymalnie jak najbardziej ksieżycowo – fioletowo :>. Jeśli się ktoś jeszcze nie zorientował to informuję, że jestem chyba największą maniaczką fioletu na świecie. Blekuś to stworzenie totalnie zakochane (z wzajemnością ;)!!) w tym kolorze :]

    Mam nadzieję że mnie tu czasem ktoś odwiedzi… a może zdarzy się też coś skomentować? ;> W każdym razie miło mi będzie Was gościć, wpadajcie jak najczęsciej :)

    A i jeszcze jedno: swoim blogiem chciałabym nieustannie dziękować Rysiowi i Candy za wszystko!!
    Chwała Wam za to co robicie :* i nigdy nie przestańcie!!

    Raise your hats and your glasses too
    We will dance the whole night through
    We’re going back to a time we knew
    Under a Violet Moon!…

    jeszcze tu wróce ;>


    • RSS