Wszedłeś w me wyczekiwania,
wypatrzenia dni przebytych,
w moje rozmarzenia.
I odeszłam razem z tobą,
cichą drogą, w stronę cienia.
Wszedłeś w me wyczekiwania,
wypatrzenia dni przebytych,
w długie zamyślenia.
I odeszłam wtedy z tobą,
polną drogą, w stronę cienia.

W stronę lasu, w stronę cienia,
w stronę mego przeznaczenia.
W stronę naszej samotności, złotej zieloności.

Na ziemi krągłej, niebieskiej
jak szafir w nocy świecącej,
jesteśmy sami dla siebie dla gwiazdy
gdzieś spadającej.
I tak widząc jak spada głową w dół z nieboskłonu
Czy spełnią się nasze marzenia,
twoje i moje pragnienia.

W stronę lasu

Na ziemi życie dającej,
jak oko stawu zielone,
przyszedłeś po mnie w godzinie nieokreślonej.
Wszedłeś w me wyczekiwania,
więc odeszłam wtedy z tobą
naszą polną drogą.

W strone lasu

/czerwony tulipan – w strone lasu/

tak, nie mam natchnienia – sama bym lepiej nie opisała. a tak jest.
to właśnie u mnie słychać.
melodia tulipana za mną chodzi wszędzie, długo, dawno.
a dziś byłam w lesie.
ślicznie.
tylko ze to nie ten las.
ale co to kogo obchodzi.
i tak nie ma nic.
i nikogo.
i w ogóle dupa.